Po powrocie do Serokomli, już po północy, Jankowski otrzymał wiadomość - ekonom z Przytoczna przywiózł informację, że do Przytoczna przybył nie czterotysięczny oddział nieprzyjacielski, ale cała grupa Rüdygiera, którą on szacował na 12 000 ludzi i 30 dział.
Carski generał Rüdygier wyruszył z Lublina 17 czerwca i w ciągu 24 godzin, idąc przez Michów, stanął naprzeciwko Łysobyk po drugiej stronie Wieprza. Wykorzystując niski stan wód w ciągu dwóch godzin przeprawił się przez Wieprz i stanął pod Przytocznem, gdzie krzyżowały się drogi do Kocka, Bobrownik i do Adamowa. Jego grupa liczyła: 12 batalionów, 21 szwadronów, 24 dział, t.j. 8780 ludzi, z czego 1 batalion, 2 szwadrony i 2 działa pozostawił na lewym brzegu Wieprza do osłony taborów. Podjazdy doniosły mu, że w Podlodowie stoi piechota i kawaleria nieprzyjaciela, wiedział też, że Kock jest już obsadzony. Rüdygier nie był natomiast świadomy, że od północy maszerowała na niego cała grupa Jankowskiego.
Rüdygier skierował w stronę Podlodowa gen. Dawidowa z 4 batalionami, 5 szwadronami i 5 działami, t.j. 2400 ludzi, a w kierunku Kocka silne oddziały kawalerii, które w nocy zaalarmowały Różyckiego. Straż przednia Dawidowa, po krótkiej walce, wyparła z Podlodowa polskie oddziały. Były to dwa bataliony 22 pułku oraz 2 szwadrony jazdy sandomierskiej, stanowiące straż przednią Ramorina stacjonującego w Sobieszynie.
Ramorino 18 czerwca stanął w Sobieszynie, wysuwając straż przednią w stronę Łysobyk. Podjazd wysłany do Łysobyk widział początek przeprawy Rüdygiera. Otrzymawszy o tym meldunek, nie czekając nawet na 22 pułk, odskoczył forsownym marszem do Okrzei, gdzie stanął o północy.
Po otrzymaniu wiadomości o przeprawie całej grupy Rüdygiera, Jankowski zdał sobie sprawę, że popełnił błąd tak rozrzucając swoje siły. Starając się to naprawić wydał pomiędzy 1 a 2 w nocy następujące rozkazy: a) Turno ma maszerować na Łysobyki nie przez Budziska, a przez Charlejów, b) Bukowski wyruszy z Talczyna, pozostawiając w Annopolu 4 szwadrony i 2 działa, z resztą wojska przejdzie do Rudy, c) reszta sił, zebrana w Serokomli, ma stanowić odwód.
O godzinie 2 po północy gen. Turno pozostawiając swoje tabory w Budziskach, pod osłoną grenadierów wyruszył w jednej kolumnie wprost do Przytoczna, gdyż rozkaz Jankowskiego jeszcze do niego nie dotarł. Na czele kolumny szedł gen. Jaraczewski z 4. pułkiem szaserów, batalionem 3 pułku strzelców pieszych i dwoma działami, za nim gen. Wroniecki z resztą piechoty i 4 działami, na końcu 7 pułk ułanów z 2 działami.
,,Po przejściu lasu - pisze kapitan kwatermistrzostwa Zabłocki - wysłani na lewo tyraljerzy dali znać, iż mocna kolumna nieprzyjacielska postępuje drogą z Przytoczna do Charlejowa. Gen. Turno, mając sobie zlecone nie zważać na to, co się dziać będzie na lewym skrzydle, kazał jeździe rozwinąć się i dalej ku Łysobykom postępował. Piechota, wychodząc z lasu, formowała się na polu. Wtem na prawo naszego skrzydła pokazało się z lasu parę bataljonów z 4-ma działami i paru szwadronami jazdy. Przekonawszy się, że to był nieprzyjaciel, gen. Turno wstrzymał marsz kolumny i rozkazał rozpocząć ogień armatni. W tym momencie przybył adiutant gen. Jankowskiego …”
Kolumna gen. Turno została wzięta w dwa ognie. Rüdygier, otrzymawszy w nocy doniesienie, że w Budziskach znajduje się polskie wojsko, sądząc w dalszym ciągu, że jest to jedynie oddział Ramorina, postanowił związać go walką z frontu i z tyłu. W tym celu nakazał gen. Dawidowowi wyruszyć bardzo wczesnym rankiem z Podlodowa na północny wschód, a sam z 6 batalionami i 16 działami (4 tys. ludzi) pomaszerował drogą z Przytoczna do Charlejowa, by zająć tyły i odciąć odwrót Turnie. Równocześnie wysłał w stronę Serokomli i Kocka gen. Płachowa z 1 batalionem, 8 szwadronami i 4 działami, t.j. 1600 ludzi.
Generał Turno zachował zimną krew i przyjął walkę na dwa fronty, licząc zapewne na szybkie przybycie Jankowskiego i Bukowskiego. Toczył bitwę początkowo pomyślnie z Dawidowem. Później, gdy nieprzyjaciel zaszedł mu tyły i zajął drogę z Przytoczna do Budzisk, odcinając mu odwrót, wysłał w ten rejon batalion grenadierów i pół batalionu strzelców i drogę oczyścił. Potem piechota pozostała na tej drodze, a kawaleria z 4 działami rozwinęła się na skraju lasu, frontem do Charlejowa i przez 3 godziny wiązała kolumnę Rüdygiera. Turno nie zmienił swojej postawy nawet, gdy część kawalerii Rüdygiera posunęła się ku Budziskom i napadła na jego tabory.
Gdy oczekiwana pomoc od Jankowskiego nie nadchodziła, po 3 godzinach walki, gen Turno musiał pomyśleć o swoim odwrocie. Obawiając się, że nieprzyjaciel zajmie Krzówkę i przetnie mu odwrót z Budzisk do Serokomli, rozkazał piechocie płk. Śmigielskiego przerwać walkę z Dawidowem, wycofać się poza frontem kawalerii i zająć Krzówkę (wysłani naprzód grenadierzy zajęli Budziska). Ruch ten został okupiony za cenę dużych strat. Gdy Śmigielski cofał się przed Dawidowem ku drodze do Budzisk, jego tyły zostały zaatakowane przez 2 bataliony Rüdygiera; 3. pułk strzelców stracił wtedy 278 zabitych i rannych oraz do 300 jeńców.
Po przeszło 5 godzinnym boju gen. Turno, nie chcąc na próżno tracić jazdy, nakazał jej przejść Budziska i uformować się przy drodze do Konorzatki prowadzącej pod lasem. Około godziny 8 rano wysłał adiutanta do Jankowskiego z powiadomieniem o stanie rzeczy. W tej chwili zauważono, że nieprzyjaciel wstrzymał ogień działowy i gwałtownie zmienia swój front w kierunku Serokomli. Spowodowało to pojawienie się polskiej piechoty na zachodnim skraju lasu pomiędzy Serokomlą i Charlejowem. Rüdygier osadza jednym batalionem Charlejów i wystawia cztery działa konne, które, gdy rozpoczęły ogień, spowodowały cofnięcie się polskiej kolumny do lasu.
Pomimo trudnego położenia i dużych strat, szczególnie w 3 pułku strzelców, Turnie udaje się wyjść z lasu, połączyć z Jaraczewskim i wspólnie z nim stawić czoło Rüdygierowi, który w tym czasie już zdążył się połączyć z Dawidowem. Turno zostaje lekko ranny w czoło, ale nie przerywa dowodzenia.
Jankowski dowiedziawszy się, że pod Przytocznem cały korpus Rüdygiera stoi, wysłał rozkazy do Bukowskiego i pułkownika Niewęgłowskiego, dowódcy grenadierów, aby wracali do Serokomli. Wysłani byli z tymi rozkazami dwaj adiutanci wodza naczelnego (gen. Skrzyneckiego) przydzieleni na czas wyprawy Jankowskiemu, byli to: kpt. Leon Małachowski i kpt. Roman Sanguszko. Obaj wyjechali do Kocka prostym traktem z Serokomli i wpadli w ręce gen. Płachowa, którego Rüdygier wysłał w ten rejon dla ochrony swojego prawego skrzydła. Adiutanci dostają się do niewoli, a rozkazy do Bukowskiego i Niewęgłowskiego nie docierają. Dalej posyła Jankowski kolejnego posłańca, majora kwatermistrzostwa Butryma, ale i ten dostaje się do niewoli. Łupem Rosjan pada też pozostawiony przez Bukowskiego bez eskorty park amunicyjny: 50 wozów, 1 tys. naboi działowych, 10 tys. karabinowych, 30 tys. złp. oraz 1 oficer i 74 szeregowych.
Tymczasem toczy się bitwa pod Budziskami. Jankowski zorientowawszy się, że rozkazy do Bukowskiego nie dotarły, wysyła w kierunku Rudy 1 szwadron oraz pluton piechoty i w ten sposób dopiero nawiązuje z nim łączność. Na skutek tego Bukowski przybywa do Serokomli przed 9.00. W tym czasie Jankowski miał w Serokomli zaledwie 4 bataliony piechoty, 3 szwadrony kawalerii oraz 10 dział. Z nich, na naleganie Milberga, wyprawił 2 bataliony z 4 działami lasem w stronę Charlejowa. Pojawienie się piechoty w lesie pod Charlejowem wywołało chwilowe zamieszanie w szeregach Rüdygiera, i na moment odciążyło Turnę, jednak Milberg widząc przed sobą rozwiniętą kolumnę, wstrzymał atak i wycofał się do lasu.
Ramorino dopiero w Okrzei dowiedział się, że Jankowski znajduje się w pobliżu. 19 czerwca o godz. 3.30 usłyszał huk dział pod Budziskami. Początkowo sądził, że nieprzyjaciel zaatakował pułk 22, który jeszcze się z nim nie połączył. Wysłał w stronę bitwy podjazd, który wrócił po upływie 1 ½ godziny z wiadomością, że to Turno walczy z Rüdygierem. Wtedy ruszył forsownym marszem do Budzisk. Po przejściu połowy drogi odgłosy walki ucichły. Ramorino maszerował dalej, zostawiając Turnę po lewej i kierując się w stronę Przytoczna.
Około godziny 9.00 (19 czerwca) sytuacja wyglądała następująco: Jankowski zgromadził w Serokomli 7 batalionów, 13 szwadronów i 18 dział, Turno stał pod Krzówką w pogotowiu, a w lesie na południe od Budzisk stanął wreszcie Ramorino wzmocniony 2 batalionami marszowymi. Zdawałoby się, że są to idealne warunki do natarcia przeważających sił polskich na grupę Rüdygiera i pobicia go, tym bardziej, że rozpoczął on już odwrót w stronę Przytoczna.
“Wojsko pałało chęcią walczenia z nieprzyjacielem”. Tymczasem niespodziewanie oddziały polskie otrzymały rozkaz Jankowskiego wycofania się przez Konorzatkę i Czarną do Woli Gułowskiej, dokąd udał się i sam Jankowski z Serokomli oraz polecenie zniszczenia mostu w Konorzatce po przejściu Turny i Ramorina. Był to zatem rozkaz ostatecznego przerwania działań przeciwko Rüdygierowi.
Powodem wydania takich rozkazów było przybycie do Jankowskiego adiutanta wodza naczelnego, kpt. Tytusa Działyńskiego, z nowym rozkazem z Kwatery Głównej. Jankowski zwołał do Woli Gułowskiej Radę Wojenną, która pod jego naciskiem i gen. Ramorina nakazała przerwanie dalszych działań wojennych, odwrót w stronę Okrzei i dalej do Warszawy.
Straty poniesione w bitwie pod Budziskami według raportu gen. Skrzyneckiego wynosiły 270 zabitych i rannych, w tym 6 rannych oficerów. Natomiast raport Rüdygiera szacuje straty powstańców na około 1 tys. zabitych i rannych, ponadto wziętych do niewoli 9 oficerów i 506 szeregowych, zaś straty własne na około 200 zabitych i rannych.
Wyprawa łysobycka zakończyła się niepowodzeniem. 28 czerwca generał Jankowski i jego szwagier gen.Bukowski zostali zawieszeni w czynnościach i postawieni przed komisją śledczą. 29 czerwca zostali aresztowani przez gubernatora Warszawy. Obaj zginęli w wyniku zamieszek na ulicach Warszawy w nocy z 15 na 16 sierpnia 1931 r.
Raport gen. J. Skrzyneckiego, naczelnego wodza narodowej siły zbrojnej.
Nowa Polska: dziennik polityczny i naukowy, nr 170, 26 czerwca 1831 r.
Komentarze
Prześlij komentarz