Bitwa pod Budziskami - 19 czerwca 1831 r.



Mapa do ,,Wyprawy Łysobyckiej" podczas powstania listopadowego.
Rozmieszczenie sił polskich - kolor niebieski, siły rosyjskie - kolor czerwony.
Źródło: Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa


Bitwa pod Budziskami w 1831 roku.


Dnia 19 czerwca 1831 roku, podczas wyprawy łysobyckiej, rozegrała się pod Budziskami historyczna bitwa powstania listopadowego pomiędzy polską armią powstańczą a wojskami carskimi.

     Wódz naczelny powstania, gen. Jan Skrzynecki, w celu zniszczenia działającego na Lubelszczyźnie rosyjskiego korpusu Fiodora Rüdygiera, wysłał w ten rejon dwa korpusy - gen. Antoniego Jankowskiego i gen. Ramoriny.

Dowódcą wyprawy przeciwko Rüdygierowi został mianowany gen. Antoni Jankowski.  Z korpusem Jankowskiego (11 tys. żołnierzy) miały współdziałać mniejsze oddziały gen. Girolamo Ramorina (5 tys. ludzi), Chrzanowskiego ( 5 tys. ludzi) i płk. Różyckiego (1 tys. ludzi). 

Grupa gen. Jankowskiego składała się z następujących oddziałów: 

  1. Dywizja piechoty gen. Henryka Milberga, złożona z dwóch brygad: 

  • gen. Walentego Andrychiewicza - pułk grenadierów i 13 pułk piechoty,  

  • gen. Antoniego Wronieckiego - 3 pułk strzelców pieszych i 15 pułk piechoty.

  1. Dywizja jazdy gen.  Karola Turno:

  • brygada gen. Ludwika Bukowskiego - 4 pułk ułanów, 3 pułk strzelców konnych, legia litewsko-ruska,

  • brygada gen. Adama Jaraczewskiego - 4 pułk strzelców konnych, 6 i 7 pułk ułanów oraz 3 baterie artylerii (30 dział).


Dnia 17 czerwca 1831 r. korpus Jankowskiego wyszedł z Wodyń i nocował w Osinach, 18 czerwca przybył do Gułowa, gdzie otrzymał doniesienie, “że oddział nieprzyjacielski, złożony z 4 bataljonów piechoty, 12 szwadronów dragonów i 8 dział, w sile ogólnej 4000, przeszedł pod Łysobykami na północny brzeg Wieprza i rozłożył się obozem pod wsią Krępa”. Tego dnia, o godzinie 4 po południu, napisał z Gułowa raport do wodza naczelnego, gen. J. Skrzyneckiego:

,,Powziąwszy wiadomość przez ujętych dwóch dragonów przez majora Kamińskiego w Serokomli, że dwa pułki piechoty, dwa dragonów i ośm dział przeszło wbród przez Wieprz pod Łysobykami dnia dzisiejszego i stanęli między mną a gen. Ramoriną, który się znajduje, jak mi mówiono, w Sobieszynie, wysłałem natychmiast gen. Turnę z czterema batalionami, ośmiu szwadronami i ośmiu działami przeciw nim; ten jutro do dnia atakować ich będzie pod Łysobykami. Spodziewam się, że na odgłos dział gen. Ramorino ze swojej strony atakować ich będzie. Ja z resztą korpusu udać się myślę do Kocka, który jest już zajęty przez majora Kamińskiego, a w razie ataku gen. Turny, będąc mu blizkim, wspierać go będę.

Jak wynika z raportu, gen. Jankowski zamierzał kontynuować rozkaz wydany przez główne dowództwo i iść do Kocka, gdzie miał się połączyć z Romariną, by dalej wyruszyć w Lubelskie na poszukiwanie Rüdygiera. Sądził, iż oddział nieprzyjacielski, o którym informowali go pojmani dragoni, był jedynie strażą przednią, a nie jak było w istocie, sam Rüdygier z całą swoją siłą. Wysłał więc przez Konorzatkę i Wolę Gułowską do Budzisk grupę generała Turny, a sam udał się do Serokomli. W nocy Turno otrzymał wieści, że obóz nieprzyjaciela rozłożony nie pod Krępą, a pod Przytocznem jest silniejszy niż przypuszczano.

Jankowski po przybyciu w nocy do Serokomli otrzymał meldunek od płk. S. Różyckiego i mjr. Kamińskiego, że nieprzyjaciel atakuje Kock drogą od Łysobyk. Na skutek tego zabrał około 14 szwadronów kawalerii i 12 dział i ruszył do Kocka, nakazując batalionom grenadierów maszerować za sobą. W drodze przekonał się, że nacisk na Kock już ustał i zawrócił do Serokomli, pozostawiając w Talczynie kawalerię i artylerię pod dowództwem gen. Bukowskiego, a pod Rudą 3 bataliony grenadierów i park amunicyjny.    

W nocy z 18 na 19 czerwca 1831 r. wojska grupy gen. Jankowskiego rozłożone były następująco:    

  • pod Budziskami - gen. Turno z 4 batalionami, 7 szwadronami i 8 działami (brak łączności z gen. Ramorino),
  • w Serokomli stały 4 bataliony, 10 dział i 3 szwadrony,
  • w Rudzie - 3 szwadrony i park amunicyjny,
  • w Talczynie - 14 szwadronów i 12 dział,
  • w Kocku - 1 batalion i 3 - 4 szwadrony.

Po powrocie do Serokomli, już po północy, Jankowski otrzymał wiadomość - ekonom z Przytoczna  przywiózł informację, że do Przytoczna przybył nie czterotysięczny oddział nieprzyjacielski, ale cała grupa Rüdygiera, którą on szacował na 12 000 ludzi i 30 dział.

Carski generał Rüdygier wyruszył z Lublina 17 czerwca i w ciągu 24 godzin, idąc przez Michów, stanął naprzeciwko Łysobyk po drugiej stronie Wieprza. Wykorzystując niski stan wód w ciągu dwóch godzin przeprawił się przez Wieprz i stanął pod Przytocznem, gdzie krzyżowały się drogi do Kocka, Bobrownik i do Adamowa. Jego grupa liczyła: 12 batalionów, 21 szwadronów, 24 dział, t.j. 8780 ludzi, z czego 1 batalion, 2 szwadrony i 2 działa pozostawił na lewym brzegu Wieprza do osłony taborów. Podjazdy doniosły mu, że w Podlodowie stoi piechota i kawaleria nieprzyjaciela, wiedział też, że Kock jest już obsadzony.  Rüdygier nie był natomiast świadomy, że od północy maszerowała na niego cała grupa Jankowskiego.

Rüdygier skierował w stronę Podlodowa gen. Dawidowa z 4 batalionami, 5 szwadronami i 5 działami, t.j. 2400 ludzi, a w kierunku Kocka silne oddziały kawalerii, które w nocy zaalarmowały Różyckiego. Straż przednia Dawidowa, po krótkiej walce, wyparła z Podlodowa polskie oddziały. Były to dwa bataliony 22 pułku oraz 2 szwadrony jazdy sandomierskiej, stanowiące straż przednią Ramorina stacjonującego w Sobieszynie.

Ramorino 18 czerwca stanął w Sobieszynie, wysuwając straż przednią w stronę Łysobyk. Podjazd wysłany do Łysobyk widział początek przeprawy Rüdygiera. Otrzymawszy o tym meldunek, nie czekając nawet na 22 pułk, odskoczył forsownym marszem do Okrzei, gdzie stanął o północy. 

Po otrzymaniu wiadomości o przeprawie całej grupy Rüdygiera, Jankowski zdał sobie sprawę, że popełnił błąd tak rozrzucając swoje siły. Starając się to naprawić wydał pomiędzy 1 a 2 w nocy następujące rozkazy: a) Turno ma maszerować na Łysobyki nie przez Budziska, a przez Charlejów, b) Bukowski wyruszy z Talczyna, pozostawiając w Annopolu 4 szwadrony i 2 działa, z resztą wojska przejdzie do Rudy, c) reszta sił, zebrana w Serokomli, ma stanowić odwód.

O godzinie 2 po północy gen. Turno pozostawiając swoje tabory w Budziskach, pod osłoną grenadierów wyruszył w jednej kolumnie wprost do Przytoczna, gdyż rozkaz Jankowskiego jeszcze do niego nie dotarł. Na czele kolumny szedł gen. Jaraczewski z 4. pułkiem szaserów, batalionem 3 pułku strzelców pieszych i dwoma działami, za nim gen. Wroniecki z resztą piechoty i 4 działami, na końcu 7 pułk ułanów z 2 działami.

,,Po przejściu lasu - pisze kapitan kwatermistrzostwa Zabłocki - wysłani na lewo tyraljerzy dali znać, iż mocna kolumna nieprzyjacielska postępuje drogą z Przytoczna do Charlejowa. Gen. Turno, mając sobie zlecone nie zważać na to, co się dziać będzie na lewym skrzydle, kazał jeździe rozwinąć się i dalej ku Łysobykom postępował. Piechota, wychodząc z lasu, formowała się na polu. Wtem na prawo naszego skrzydła pokazało się z lasu parę bataljonów z 4-ma działami i paru szwadronami jazdy. Przekonawszy się, że to był nieprzyjaciel, gen. Turno wstrzymał marsz kolumny i rozkazał rozpocząć ogień armatni. W tym momencie przybył adiutant gen. Jankowskiego …”   

Kolumna gen. Turno została wzięta w dwa ognie. Rüdygier, otrzymawszy w nocy doniesienie, że w Budziskach znajduje się polskie wojsko, sądząc w dalszym ciągu, że jest to jedynie oddział Ramorina, postanowił związać go walką z frontu i z tyłu. W tym celu nakazał gen. Dawidowowi wyruszyć bardzo wczesnym rankiem z Podlodowa na północny wschód, a sam z 6 batalionami i 16 działami (4 tys. ludzi) pomaszerował drogą z Przytoczna do Charlejowa, by zająć tyły i odciąć odwrót Turnie. Równocześnie wysłał w stronę Serokomli i Kocka gen. Płachowa z 1 batalionem, 8 szwadronami i 4 działami, t.j. 1600 ludzi. 

Generał Turno zachował zimną krew i przyjął walkę na dwa fronty, licząc zapewne na szybkie przybycie Jankowskiego i Bukowskiego. Toczył bitwę początkowo pomyślnie z Dawidowem. Później, gdy nieprzyjaciel zaszedł mu tyły i zajął drogę z Przytoczna do Budzisk, odcinając mu odwrót, wysłał w ten rejon batalion grenadierów i pół batalionu strzelców i drogę oczyścił. Potem piechota pozostała na tej drodze, a kawaleria z 4 działami rozwinęła się na skraju lasu, frontem do Charlejowa i przez 3 godziny wiązała kolumnę Rüdygiera. Turno nie zmienił swojej postawy nawet, gdy część kawalerii Rüdygiera posunęła się ku Budziskom i napadła na jego tabory. 

Gdy oczekiwana pomoc od Jankowskiego nie nadchodziła, po 3 godzinach walki, gen Turno musiał pomyśleć o swoim odwrocie. Obawiając się, że nieprzyjaciel zajmie Krzówkę i przetnie mu odwrót z Budzisk do Serokomli, rozkazał piechocie płk. Śmigielskiego przerwać walkę z Dawidowem, wycofać się poza frontem kawalerii i zająć Krzówkę (wysłani naprzód grenadierzy zajęli Budziska). Ruch ten został okupiony za cenę dużych strat. Gdy Śmigielski cofał się przed Dawidowem ku drodze do Budzisk, jego tyły zostały zaatakowane przez 2 bataliony Rüdygiera; 3. pułk strzelców stracił wtedy 278 zabitych i rannych oraz do 300 jeńców. 

Po przeszło 5 godzinnym boju gen. Turno, nie chcąc na próżno tracić jazdy, nakazał jej przejść Budziska i uformować się przy drodze do Konorzatki prowadzącej pod lasem. Około godziny 8 rano wysłał adiutanta do Jankowskiego z powiadomieniem o stanie rzeczy. W tej chwili zauważono, że nieprzyjaciel wstrzymał ogień działowy i gwałtownie zmienia swój front w kierunku Serokomli. Spowodowało to pojawienie się polskiej piechoty na zachodnim skraju lasu pomiędzy Serokomlą i Charlejowem. Rüdygier osadza jednym batalionem Charlejów i wystawia cztery działa konne, które, gdy rozpoczęły ogień, spowodowały cofnięcie się polskiej kolumny do lasu.

Pomimo trudnego położenia i dużych strat, szczególnie w 3 pułku strzelców, Turnie udaje się wyjść z lasu, połączyć z Jaraczewskim i wspólnie z nim stawić czoło Rüdygierowi, który w tym czasie już zdążył się połączyć z Dawidowem. Turno zostaje lekko ranny w czoło, ale nie przerywa dowodzenia. 

Jankowski dowiedziawszy się, że pod Przytocznem cały korpus Rüdygiera stoi, wysłał rozkazy do Bukowskiego i pułkownika Niewęgłowskiego, dowódcy grenadierów, aby wracali do Serokomli. Wysłani byli z tymi rozkazami dwaj adiutanci wodza naczelnego (gen. Skrzyneckiego) przydzieleni na czas wyprawy Jankowskiemu, byli to: kpt. Leon Małachowski i kpt. Roman Sanguszko. Obaj wyjechali do Kocka prostym traktem z Serokomli i wpadli w ręce gen. Płachowa, którego Rüdygier wysłał w ten rejon dla ochrony swojego prawego skrzydła. Adiutanci dostają się do niewoli, a rozkazy do Bukowskiego i Niewęgłowskiego nie docierają. Dalej posyła Jankowski kolejnego posłańca, majora kwatermistrzostwa Butryma, ale i ten dostaje się do niewoli. Łupem Rosjan pada też pozostawiony przez Bukowskiego bez eskorty park amunicyjny: 50 wozów, 1 tys. naboi działowych, 10 tys. karabinowych, 30 tys. złp. oraz 1 oficer i 74 szeregowych. 

Tymczasem toczy się bitwa pod Budziskami. Jankowski zorientowawszy się, że rozkazy do Bukowskiego nie dotarły, wysyła w kierunku Rudy 1 szwadron oraz pluton piechoty i w ten sposób dopiero nawiązuje z nim łączność. Na skutek tego Bukowski przybywa do Serokomli przed 9.00. W tym czasie Jankowski miał w Serokomli zaledwie 4 bataliony piechoty, 3 szwadrony kawalerii oraz 10 dział. Z nich, na naleganie Milberga, wyprawił 2 bataliony z 4 działami lasem w stronę Charlejowa. Pojawienie się piechoty w lesie pod Charlejowem wywołało chwilowe zamieszanie w szeregach Rüdygiera, i na moment odciążyło Turnę, jednak Milberg widząc przed sobą rozwiniętą kolumnę, wstrzymał atak i wycofał się do lasu.

Ramorino dopiero w Okrzei dowiedział się, że Jankowski znajduje się w pobliżu. 19 czerwca o godz. 3.30 usłyszał huk dział pod Budziskami. Początkowo sądził, że nieprzyjaciel zaatakował pułk 22, który jeszcze się z nim nie połączył. Wysłał w stronę bitwy podjazd, który wrócił po upływie 1 ½ godziny z wiadomością, że to Turno walczy z Rüdygierem. Wtedy ruszył forsownym marszem do Budzisk. Po przejściu połowy drogi odgłosy walki ucichły. Ramorino maszerował dalej, zostawiając Turnę po lewej i kierując się w stronę Przytoczna.

Około godziny 9.00 (19 czerwca) sytuacja wyglądała następująco: Jankowski zgromadził w Serokomli 7 batalionów, 13 szwadronów i 18 dział, Turno stał pod Krzówką w pogotowiu, a w lesie na południe od Budzisk stanął wreszcie Ramorino wzmocniony 2 batalionami marszowymi. Zdawałoby się, że są to idealne warunki do natarcia przeważających sił polskich na grupę Rüdygiera i pobicia go, tym bardziej, że rozpoczął on już odwrót w stronę Przytoczna.

“Wojsko pałało chęcią walczenia z nieprzyjacielem”. Tymczasem niespodziewanie oddziały polskie otrzymały rozkaz Jankowskiego wycofania się przez Konorzatkę i Czarną do Woli Gułowskiej, dokąd udał się i sam Jankowski z Serokomli oraz polecenie zniszczenia mostu w Konorzatce po przejściu Turny i Ramorina. Był to zatem rozkaz ostatecznego przerwania działań przeciwko Rüdygierowi. 

Powodem wydania takich rozkazów było przybycie do Jankowskiego adiutanta wodza naczelnego, kpt. Tytusa Działyńskiego, z nowym rozkazem z Kwatery Głównej. Jankowski zwołał do Woli Gułowskiej Radę Wojenną, która pod jego naciskiem i gen. Ramorina nakazała przerwanie dalszych działań wojennych, odwrót w stronę Okrzei i dalej do Warszawy.

Straty poniesione w bitwie pod Budziskami według raportu gen. Skrzyneckiego wynosiły 270 zabitych i rannych, w tym 6 rannych oficerów. Natomiast raport Rüdygiera szacuje straty powstańców na około 1 tys. zabitych i rannych, ponadto wziętych do niewoli 9 oficerów i 506 szeregowych, zaś straty własne na około 200 zabitych i rannych.

Wyprawa łysobycka zakończyła się niepowodzeniem. 28 czerwca generał Jankowski i jego szwagier gen.Bukowski zostali zawieszeni w czynnościach i postawieni przed komisją śledczą. 29 czerwca zostali aresztowani przez gubernatora Warszawy. Obaj zginęli w wyniku zamieszek na ulicach Warszawy w nocy z 15 na 16 sierpnia 1931 r. 





Raport gen. J. Skrzyneckiego, naczelnego wodza narodowej siły zbrojnej.
Nowa Polska: dziennik polityczny i naukowy, nr 170, 26 czerwca 1831 r.

 




Raport gen. Rüdygiera, dowódcy wojsk rosyjskich.
Tygodnik Petersburski, R. 2, nr 46 (19 czerwca 1831)

Bibliografia:

  • Wacław Tokarz, Wojna polsko-rosyjska 1830 i 1831,
  • Bronisław Gembarzewski, Pamiętniki generała Prądzyńskiego, T. 3.
  • Marian Brzozowski, Wojna w Polsce w 1831 r.
  • Leon Dembowski, Moje wspomnienia, T. 2 
  • Edmund Callier, Bitwy i potyczki stoczone przez wojsko polskie w roku 1831.
  • Jerzy Danielewicz, Bitwa pod Łysobykami w r. 1831
  • Nowa Polska: dziennik polityczny i naukowy, nr 170, 26 czerwca 1831 r.
  • Tygodnik Petersburski, R. 2, nr 46 (19 czerwca 1831)

        

    

            

   

  




 

Komentarze

Popularne posty